niedziela, 26 kwietnia 2009

Apple news kwiecień

Photobucket

ten dzieł troszku zaniedbałem, ale dziś to nadrobię. Poprzeglądałem sobie moje rss, które jak wiecie z poprzedniego postu trochę się pozapełniały i stwierdziłem, ze poczytam co tam u MacKozera słychać. Dzięki jego blogowi, jak wspominałem kiedyś tam wcześniej, można odkryć całkiem niezły soft na wasze jabłka (i pc-ty także)

Dziś o dwóch będzie.
Pierwszy na prośbę kumpla z Irlandii (jego BLOG) - zapodaję info odnośnie internetowej TV LiveStation.

Program działa tak pod Mac OS X jak i pod windą oraz Linux. Instalacja na Maca to około 90 MB. Trzeba się zarejestrować i voila. Potem tylko dodać kanały i oglądać.
Program jest darmowy.





Program montuje się ładnie, co widać z lewej strony, i polecam przypiąć go do docka, będzie prościej, niż szukanie w programach :)




Drugi interesujący program, jeśli oczywiście nie chcesz korzystać z iMovie, nazywa się RealBean. Pozwala on na konwersję plików filmowych (FLV, iPhone, MPEG4) na dowolne inne. Pomaga przy dodawaniu róznych rzeczy do obrazu, montowanie go etc. Jest bezpłatny, ale by mieć wszystko, trzeba płacić.

foto za: mackozer.pl

To gówno was rozpierdoli!

Dziś nieco spokojniej gdyż jestem po imprezie typu 'mini', więc kac nie doskwiera, za to niedzielne słońce lekko przypieka :(
W każdym razie mocniejsze dźwięki raczej dziś nie wchodzą w grę :)

Zacznijmy od prezentacji dwóch klipów znamienitego przedstawiciela harsh:





Jak już się wyluzowaliście, to cóz, jedźmy dalej :) W muzyce nie dzieje się aktualnie nic wartego wzmianki, choć moje rss pękają w szwach:


zapewne same ploty typu: Gene Simmons źle pomalował sobie lewą część twarzy! SKANDAL!

Przejdźmy dalej :)

TopGear umieścił kolejne filmiki na swej stronie. Dziś rano przy wybornym śniadaniu zapodałem sobie wszystkie trzy :)
Zapraszam do lektury:

TopGear muscle cars

Za niedługo zapodam jeszcze kilka newsów, ale teraz trza oporządzić mieszkanie po zabawie :)

piątek, 24 kwietnia 2009

Mój bóg ma większego penisa niż twój!

Dziś, przed wyjściem polecam na rozweselenie kilka kabaretów :]

Panie i panowie!
George Carlin!







O pierdolonych ekologach:








wtorek, 21 kwietnia 2009

Anathema

Jak gdzieś tam niżej pisałem, ostatnio naszły mnie różne takie myśli o tym, że się starzeję, czy cuś. No tak, 30-tka za pasem, więc sobie pomagam słuchając tego, co kręciło się w mym audio jak miałem 17, 18 czy 20 lat. Teraz wykopałem taki kawałek live Anathemy, którego wieki już nie słyszałem.
'Fragile dreams'




Anathema
Fragile Dreams


Countless time I trusted you
I let you back in
Knowing... Yeaning... you know
I should have run... but I stayed

Maybe I always knew
My fragile dreams would be broken for you

Today I introduced myself
To my own feelings
Insilent agony after all these years

Maybe I always knew
My fragile dreams would be broken



Anathema Sleepless



And I often sigh
I often wonder why
Im still here and I still cry

And I often cry
I often spill a tear
Over those not here
But still they are so near

Please ease my burden

And I still remember
A memory and I weep
In my broken sleep
The scars they cut so deep

Please ease my burden
Please ease my pain

Surely without war there would be no loss
Hence no mourning, no grief, no pain, no misery
No sleepless nights missing the dead ... oh, no more
No more war



Anathema - Sweet Tears



In each others arms
We cried together
And your tears tasted sweet
All is not lost
And never to be forgotten
Like a shiver down my spine
The lonely nights keep falling
And I still want you
All is not lost
And never to be forgotten
She's passed away but dreaming
Her soul's awake and screaming
The weeping willow is weeping
And beneath our hearts ...
... all joy is sleeping
Our bliss is carried away ... sweet tears



A na koniec oczywiście:



Anathema
A Dying Wish


I bear the seed of ruin
A golden age turned to stone
Elysium..... to dust
For this, a tragic journey
A vision of a dying embrace
Scattered earth
Silence.....
Where Echonia wept
I sank into the silent desert
Fallen am I,
In the solitude of a broken promise
.... I cried alone
My emptyrean is a scar
From the memory of her
beautiful life
Forever was her name
Fulfilment lost in a
lifetime of regret
Ornate peace would cover me
As I would die now.....
For one last wish




Miło :)

Optymistycznie :)


Dziś w przypływie chęci naprawy swej zrytej przez ostatnie 8 dni psyche (zajebiscie było, ale dół Córci, 2 mandaty, 4ptk na prawku, zabranie rejestracyjnego, awaria auta i zwolnienie bratowej mogą zepsuć nawet najlepszy humor) zapodaję wam njusa, który już pewnie tam gdzieś krąży:

MOTORHEAD gra na Hunter Feście, 23 lipca, w Szczytnie :D

Ja pierdolę. No grzech kurwa nie być!

dajemy!








LONG LIVE THE KING