11 kwietnia 1930 roku na świecie pojawił się pewien przyszły łysy mężczyzna, lubiący robić rzeczy niecodzienne, i zmarły w 1997. Aha - założył też kościół. Szatana nota bene.
LaVey, gdyby żył kończyłby właśnie 79 lat. Nie żyje i też dobrze, gdyż "(...)nigdy nie dowiaduj się, komu bije dzwon. Bije, bo komuś płacą za to, żeby pociągał za sznur.". Zmarł, zostawił po sobie kilka ważnych rzeczy, myśli... Zaraz się normalnie popłaczę.
Jakoże katolicy mają teraz swoje święta, łyknijmy za nich! Trupek powstał, więc pewnie gdzieś, ktoś kiedyś zapodał za dużo grzybków swej świadomości 8)
O tym, że Finowie nagrywają nowy album, wspomniałe gdzieś wczesniej przy okazji wywiadu z nimi. Tutaj tylko zapodam na szybko, że w moje urodziny będzie ofocjalna premiera tego LP. :D
A tu zobaczcie sobie klip do 3 kawałków, w tym do wg mnie najlepszego w ich całej dyskografi:
Nowy kawałek pojawił sie także na ich stronie MY SPACE