środa, 18 lutego 2009

My Dying Bride - nowe uderzenie!


Brytole z My Dying Bride przygotowują się do ataku z nową płytą. Oczywiście obłędnie szybkie tempa gwarantowane ;)

Lp zatytuowane jest 'For Lies I Sire'
Rozpiska:

  • Fall With Me
  • My Body, A Funeral
  • The Lies I Sire
  • Bring Me Victory
  • Echoes From A Hollow Soul
  • ShadowHaunt
  • Santuario Di Sangue
  • A Chapter in Loathing
  • Death Triumphant

  • Ja czekam z niecierpliowścią.

    Tu można zasmakować:


    Czyżbym znów słyszał skrzypce? :]

    Więcej na mydyingbride.org

    wtorek, 17 lutego 2009

    Jabłkowe newsy

    Jakiś czas temu, po przeczytaniu info na appleblog.pl, trafiłem na stronę, której banner widzicie wyżej. Trafiłem tam, bo wesoła ekipa appleblog.pl zapodała, że można tam nabyć e-booka o maczkach i innych jabłkach. Nabyłem :)
    Teraz autor informuje, że jest jego pozycja (ciekawa dodam) dostępna także na iPhone oraz za niedługo w wersji papierowej.



    Pozycja ta to zebrane artykuły autorstwa twórcy blogu i z tegoż pochodzące. Są one więc dostępne free, lecz trzeba się naszukać by je odnaleźć. Prywatnie uważam, że ta pozycja nieco przypomina MacOS X - w sumie można to mieć za pół darmo kupując PC i zainstalować 'darmowego' Windowsa, ale po co? To jest wygodne, szybkie w działaniu (czyt. dobrze i szybko się czyta) i nie myślę o tym, czy zaraz stanie się coś, co stać się nie powinno (tak własnie mnie naszło - odkąd prywatnie nie korzystam z PC i windy, przestało być dla mnie naturalne ciągłe zapisywanie danych, robienie czegoś szybko, bo zaraz może się zwiesić, zamulić czy coś tam. Teraz praca na komputerze jest wygodą. Nie muszę także stresować się ogromnym wyborem miliarda opcji zrobienia/ zainstalowania/ potwierdzenia. Wybór jest prosty - Mac. ... No więc czemu, do kurwy nędzy mam tylko 2 USB? Hallo! Nothin' is perfect, and You know it! :P)


    Aktualnie wersja w .pdf nie jest już rozprowadzana, więc zachęcam do składania ofert kupna na drukowana wersję. Cena 50 pln. koszt wysyłki wliczony.

    Użytkownicy iPhone będą prawdopodobnie nabyć swą wersję via App Store za ok. 5 pln. Jak tylko tam się pojawi, napewno się o tym dowiecie z fotogenii.



    P.S. kontakt z autorem blogu jest bardzo dobry, więc problemów nie będzie :) Oczywiście - należy być kulturalnym ziomem ;)


    Pozdrawiam!

    HELLHOUNDS FEST 2009 po mojemu, czyli wyznania..

    Zacznę od tego, ze jestem Naamah.

    14 lutego, nie! nie w walentynki, TYLKO 14 LUTEGO wybraliśmy sie w świat..
    na moj pierwszy [nie ostatni] koncert TIAMAT.
    Juz sama podroż i dworzec PKP [cudownych, niezmiernie szanowanych przeze mnie lini kolejowych..] wiedzialam, ze bedzie to wypad "prawie jak wszytkie" na tego typu imprezy... Otóż przywitało nas 4 przystojnych męzczyzn, ja pozostaje sama na placa boju wsrod tych ktorym nadano na cale zycie mozliwosc sikania na siedzaco, bez wzgledu na warunki..
    Lubie meskie towarzystwo, bo faceci to nie chuje :) i maja wacka :)
    Droga do Klubu STUDIO byla kreta, sliska, mokra, solona,niezmierzona , przezabawna, do tego na wdechu i w syfie po kostki :)
    Samo wejscie pomine [tu wielki srodkowy palec dla ochrony, i pana przy wejsciu - ale nie w dupe, bo za dobrze by wam bylo!] . Potem bylo juz tylko coraz bardziej blogo, milo, i ... coraz glosniej.
    Po dosc zabawnym w moich oczach koncercie zespolu, ktorego nazwy nie znam, ale jego urocza przypominajaca wieloryba wokalistka w sukni niczym zgwalcony Batman dala mi wiare w to, ze ja tez moge zalozyc kapele. Spiewac kazdy moze. Drzec morde tez. Zapewniam Was, ze wszyscy znacie teksty piesni tej kapeli :) Kiedy ta urocza slonica z podniecenia padla na kolana a ktorys z kolegów uznal, ze "ktos rzucil chipsa na scene" wiedzialam , ze to CI ludzie, w TYM miejscu uczynia, ze POTEM bedzie jeszcze lepiej.
    Potem jakis koncert, ktory przepilam piwem i nawet nie odbil sie echem ;)
    A pozniej...ON czy ONI.. [ na szczescie, z paznokciami gorzej pomalowanymi od moich - a wierzcie mi mialam stresa w piatek wieczorem] dali taki koncert, ze wyrwarlo mnie z 14-dziurkowych butow bez rozwiazywania..
    Choc nie znam TIAMATu na wskros, jak ze wszystkimi zespolami myle tytuly piosenek i plyt, tak koncert zawsze pamietam ze szczegolami. I z tym bedzie tak samo :)

    Dziekuje wam chlopaki, za ciagle pelny kubek piwa, towarzystwo, ochrone, wsparcie i wasze osobowosci :) [wwwaaaaaaaaazzzzzzzzzzeeeeeeeeeeeeeellllllllllllllliiiiiiiiiiiiinnnnnnnnnnnaaaaaaa]

    poniedziałek, 16 lutego 2009

    HELLHOUNDS FEST 2009 cz. III


    No więc misie-pysie, czas na relację z gigu samych BOGÓW... SZATANÓW... !! T I A M A T Ó W :D

    Najpierw weszła ekipa techniczna, coś tam podokręć/poustawiać, my też się ustawiliśmy - z piwami 8) Czekając na wyjście tych niedobrych rockmanów z niecierpliwością, naamah popstrykała sobie fotki butów 8)

    Ale w końcu wyszli. Prawie słyszałem jak zawalił się Kościół Mariacki!
    Oczywiście okrzyki zadowolenia i burza oklasków - zaczęli!
    Na rozgrzewkę po intro 'Will They Come?'. Sala ożyła. Zaczęło się robić przyjemnie. Tiamat wyglądał na zwartych i gotowych by zawładnąć smoczym miastem. A mieli arsenał pierwszej klasy! Światła. Idealnie wpasowane (no może poza reflektorem walącym snopem po gitarze Johana, przez wyglądało to jakby nie miał on na sobie nic, a jego przyrodzenie było świąteczną iluminacją), za plecami tej zUej i paskudnej HORDY krzyżyk jakby 'nie w tą stronę' ;) , kolorki - niebieski i czerwony. Pięcioro ludzi na scenie a pod nią ... no właśnie. Chciałoby się napisać, że rozpierdol, ale jak się okaże później - nie do końca.
    No dobra, wybrzmiały ostatnie takty kawałka z Amanethes i czas nadszedł na kolejny z tegoż LP utwór - 'Raining Dead Angels'. No i właśnie tu obiecałem Johanowi i chłopakom, że będzie piekło. I chuj - zamiast piekła był jogging pod scenę, rekonesans i odwrót. Młyna nie stwierdzono... No jak to?! Ostro i z przypierdolem, a nie ma zajobu pod sceną? Krakusy zapomnieli co to R O C K? Zresztą, sami zobaczcie:



    No więc nie urwałem sobie tego i owego w tłumie, więc poszedłem na tyły do Dominiki (czyli naamah) by tak pomachać głową dla Szatana. Skończyli, ja spocony niczym kret po kopulacji i czekam na jeszcze.

    Teraz mały powrót do czasów PREY i 'Cain'. No to trza po Sepulturze sobie kark i przeszczepy rozruszać. Na 'płycie' były i kangury i dzięcioły. Nie było byków. Ale cóż, tak też można. W powietrzu las 'szatanów' i heja! Prosto do 'Untill The Hellhounds Sleep Again'. Lekko się uspokoiło, klimacik się zrobił. Papierosek poprosił o jaranko. Pomogliśmy Johanowi w śpiewie a Satanfuckowi w graniu (air guitar to świetny wynalazek). Noga też się bawiła tupiąc rytmicznie. Właściwie to należałoby w tamtym momencie leżeć wygodnie z papierosem w pysku, mając Whisky w zasięgu odczuwać kojące ruchy jakiejś lasencji, która masuje ci plecy... Tiamat koi zmysły :D

    Co tam dalej było... 'Dou You Dream of Me' z 'Dzikiego miodu'. Świetny kawałek. Zaczęło się gibanie. Jep, wiecie - mistycznie, romantycznie, zajepatycznie. Ale zaraz po tym utworze zapodali nam 'Divided'. Znów z 'Prey'. Jakby nie bliskość tych wszystkich 'świętych' miejsc, po takiej dawce romantyków, zaczęła by sie pewnie masowa kopula... miłowali by się wszyscy jak misie koala na spędzie tępionych gatunków.
    Kolejny utwór tylko to potwierdzał. Zagłosowaliśmy za miłością. Nareszcie coś z 'Judas Christ'. Fala miłości zalała Klub Studio niczym nasienie usta Ginger Lynn. Nie odstąpili od tematów wartości pozytywnych i nadeszła kolej na coś ze 'Skeleton Skeletron'. Płyta jakby wypełniona westchnieniami Lilith i to Dla Jej Przyjemności  Satanfuck, Lars i Johan rozpieszczali nas tak bardzo, że musieli zajebać liścia z innego wałka z tej samej płyty - 'Brighter than the Sun'. Skocznie i hiciarsko ;)
    Cały czas czekałem na coś więcej z 'Judasa...' i z 'Amanethes'. Ale zagrali z 'Prey' Cała sala napierdala! Śpiewali chyba wszyscy - 'Wings of Heaven' waliło obuchem :D W oczekiwaniu na ww. płyty, przypomniało mi się, że tak było by w sumie ok, gdyby zagrali 'Whatever That Hurts'... hmmm
    No dobra. Powiem, bo i tak wiecie. Nie zagrali :(
    Skoczne 'Cold Seed' torowało drogę, by wejść na 'Via Dolorosa' :) Musiałem się porozpychać... Ale raczej mały to miało sens, bo mój tor myślenia rozmijał się z torami innych. Cóż. Machaliśmy dyniami pojedyńczo. Ponieważ przed tym kawałkiem była krótka przerwa (o czym nie wspomniałem... świnia ze mnie) należało udać się czym prędzej po paliwo. Heniu rules. Yep!

    To co Tiamat zapodał po 'Via...' było dziwne, ale bujało. Mała jam session :) Zapytaliśmy Johana i Satanfucka co to było: 'dgasb hjdgcnasc mbdsabck...'
    Aha... Ok. No luz. Kumam.
    Potem Satanfuck bodajże wyprostował swe słownictwo i powiedział coś na wzór 'fell the flow'. No, teraz to rozumię :P
    Nadszedł czas na starocie. 'Sleeping Beauty'. Co by nie mówić, napierdalaliśmy wszyscy :D oh yeah! Czuliśmy to 'flow'!
    Ostatni kawałek - Gaia. Uspokojenie i czas na piwka, palenie a potem na Backstage do Tiamat :D
    Ale co sie działo tam - następnym razem :)


    Zapraszam!

    niedziela, 15 lutego 2009

    HELLHOUNDS FEST 2009 cz. II

    LETS ROCK!


    Na moim koncie na deviantart można oglądać i ściągać sobie fotki w lepszej rozdzielczości. Zapraszam!
    Teraz tylko kilka fot. Relacji ciąg dalszy nastapi :)


    naamahproserpine z Johanem Edlundem
    Backstage :D


    eee... My :D



    Link do galerii :D hasło 'tiamat'